Sklep z upominkami

Najbrudniejszym chwytem spamerów jest przysłanie maila z wirusem typu koń trojański. Wirus ten instaluje się na komputerze użytkownika i następnie automatycznie przesyła do spamera wiele cennych informacji, np. zawartość książki adresowej. Obecnie też coraz więcej jest koni trojańskich, które rozsyłają spam, instalując na komputerze prosty serwer SMTP (duże "zbiory" takich komputerów określane są mianem botnetu). Szacuje się[potrzebne źródło], że spam rozsyłany w ten sposób to obecnie od 70 do 85, a okresowo nawet 94% niechcianej korespondencji, a liczba ta wciąż rośnie.



Słowa "spam" w Internecie zaczęli prawdopodobnie używać jako pierwsi w latach 80. gracze tekstowych MUD-ów działających w sieci BBS-ów, piętnując w ten sposób tych graczy, którzy - zamiast uczestniczyć w grze - wysyłali do innych bezsensowne komunikaty, wyłącznie w celu blokowania serwerów.

Następnie termin ten przeszedł do Usenetu, gdzie spamem zaczęto nazywać sposób zwalczania nielubianych dyskutantów poprzez zarzucanie ich setkami maili o bezsensownej treści.

Żelazny Marcin tak zbił tego dziada, że niech Pan Bóg broni. I dopiero jak go złapie za brodę, i prowadzi do dębu. Rozczepił siekierą ten dąb, wczepił mu tę brodę, klinami ją tam zabił i poszedł. A Waligóra i Wyrwidąb przychodzą na obiad i dziwią się: - Chyba dziada tutaj nie było. - Nie było! - woła Marcin. - Ja wam dam obiad, a potem zaprowadzę, gdzie on jest. - Niech go tam nasze oczy nie oglądają, byśmy mieli chodzić oglądać! - A przecież on do was się już nie porwie - sklep z upominkami na to - siedzi w dębie, brodę ma zaklinowaną. Ledwie ich namówił, żeby poszli. Przychodzą, a dziada nie ma. Autorka przyjemna spokojnie pisze silne kaloryfery.